Lektury uproszczone- czytanie to klucz.

 

Czytaj lektury uproszczone

Nie wystarczy uczyć się gramatyki, robić ćwiczonka i czytać krótkie czytanki, żeby nauczyć się języka. Trzeba jeszcze mówić, słuchać i czytać. Z tym mówieniem i słuchaniem to większość z nas ma problem na początku (później to zmienimy), ale czytanie nie wymaga już aż takich pokładów śmiałości. Nawet brak słownictwa nie stanowi aż takiego kłopotu, bo można czytać i bez niego. Jak to możliwe? Otóż, istnieją na tym świecie lektury uproszczone.

Sama często korzystałam z takich pozycji i uważam, że są bardzo pożyteczne. Jako średnio zaawansowana nie byłam w stanie przeczytać książki w oryginale, więc sięgnęłam po lekturę uproszczoną. Czytanie sprawiło mi dużo frajdy i satysfakcji, bo…. przeczytałam książkę po angielsku! Nieważne, że książka ta miała ledwo ponad 50 stron o formacie zeszyciku 😀 . Ja wszystko w niej rozumiałam, a przy okazji domyśliłam się znaczenia paru nowych słów! Satysfakcja była ogromna! Dlatego zawsze i wszystkich będę zachęcała do czytania lektur uproszczonych.

Kto je wydaje i gdzie  można dostać lektury uproszczone do angielskiego?

Lektury uproszczone, tzw. readersy ( od nazwy serii i wydawnictw: Penguin Readers, McMillan Readers, Longman Readers, Oxford Readers i wiele więcej) to doskonały materiał do rozpoczęcia samodzielnego czytania. Niektóre z nich wydawane są „jedynie” w formie tekstu z dodanymi ćwiczeniami, dzięki którym sprawdzisz, czy wszystko zostało zrozumiane. Inne dostępne są w całych pakietach: książka, ćwiczenia i CD/mp3 (wow!), z których to lektor swym nienagannym angielskim odczyta cała treść.  Nie będziesz mieć również dylematów typu : ojej, a ja chyba nie dam rady, bo to jednak książka, a ja prawie nic nie umiem.

Każdemu według możliwości

Spokojnie: książki te wydawane są na różnych poziomach zaawansowania, a każdy z nich jest jasno wyjaśniony na tylnej okładce, czyli:
easystarts – (200 words)– proste zdania w czasie teraźniejszym, trochę nowych słów- głównie rzeczowniki i sporo ilustracji.
level 1 – beginner (300 words)– zdania wciąż proste, do tego czas przeszły prosty, spora ilość ilustracji- całość ok 20-30 stron. Książeczki te są przeznaczone dla osób, które lokują się na poziomie A1
level 2 – Elementary (600 words) – zdania są już delikatnie złożone, czas przeszły jest używany swobodnie, jak zwykle (bo o to w tej rozrywce chodzi) dochodzą nowe słowa. Jeśli masz za sobą ponad 50 godzin nauki angielskiego, a dodatkowo znajdujesz się gdzieś pomiędzy A1 iA2, to już warto spróbować. W końcu to około 40 stron małego formatu, który wciąż dopełniany jest ilustracjami.

level 3- pre-intermediate (1200 words) – dla tych, którzy są na poziomie A2 i mają za sobą ponad 100 godzin nauki. Teksty są już trochę bardziej złożone i szczegółowe (nic dziwnego- lektury raptem zaczynają mieć 70-80 stron). Kończymy również z ilustracjami, gdyż czytelnik jest absolutnie gotowy na rozumienie opisów i nie musi się wspomagać obejrzeniem sytuacji na obrazku.

Lektury uproszczone dla bardziej zaawansowanych to:

 

level 4 -intermediate ( 1700 words) – książki te są już obszerniejsze, stawiają na dyskusję przed i po przeczytaniu książki , na konstruowanie złożonych wypowiedzi zarówno ustnych, jak i pisemnych.

level 5- upper-intermediate ( 2300 words) – wedlug mnie,  najwięcej skorzystają na nich osoby, które osiągnęły poziom B1 . Słownictwo nie jest szczególnie skomplikowane i wierzę, że student na tym poziomie nawet jeżeli znajdzie nowe słowa, to zręcznie operuje słownikiem ( choćby Google translator) i szybko da sobie z nimi radę. Wszystkie konieczne struktury gramatyczne już poznał i wskaże ich przykłady w tekście. Książki te fajnie przygotowują do prowadzenia rozmów na różne tematy, a to uważam za bardzo cenne.

level 6 – advanced (3000 words) – nie wypowiem się na temat tych książek z prostego powodu- nie przeczytałam ani jednej z nich, ponieważ czułam się na tyle pewnie, ze zaczęłam czytać po prostu książki i artykuły. Jeśli jednak wśród czytelników znajdzie się ktoś, kto ma doświadczenie, to śmiało- zapraszam do komentowania.

Jeśli ten opis nie do końca daje Ci pewność, to zawsze możesz sprawdzić na jakim poziomie jesteś dzięki testowi online.A każde z wydawnictw takie testy w swoich zasobach ma

Macmillan Readers

Cambridge Palcement Test

Oxford Graded readers

Penguin Level Test  

Dla kogo są lektury uproszczone?

No właśnie, przecież ja nie będę czytała bajek, a moje dziecko „Kuby rozpruwacza” ( przynajmniej jeszcze nie dziś). Proszę bez obaw, książki te są podzielone na lekturki dla dzieci oraz dla młodzieży i dorosłych. Ale bez sensu jest chyba, abym rozwijała tu ten temat, bo chyba każdy po tytule zorientuje się .

Gdzie je kupić?

Wiele księgarni oferuje lektury uproszczone, ale rozpiętość cenowa jest naprawdę spora i dlatego właśnie warto sprawdzić ceny w poszczególnych sklepach. Nie podaję żadnej z księgarni, ale polecam wpisać w wyszukiwarkę:

księgarnia McMillan readers , Penguin readers, angielski lektury uproszczone

No sami wiecie.

Na koniec powtórzę: czytaj, bo to ułatwi i skróci Twoją naukę. Pozdrawiam

 

Present Simple- kiedy go stosujemy

Oto krótka notatka o czasie Present Simple i kiedy go stosujemy

 

1. Czas Present Simple to czas teraźniejszy, dzięki któremu możemy wyrazić, co dana osoba robi, np. „Czytam książki co wieczór- I read books every evening” lub „Paul i Peter budują domy-Paul and Peter build houses” .
Jak widać, zdanie w czasie Present Simple składa się z podmiotu ( ja, Paul, ty, Susan, itp.), orzeczenia (czasownik) w podstawowej formie.

2. W czasie tym często występują słowa takie jak everyday, every week, twice a month, usually, often , sometimes, always, never itp.

3. Drobna komplikacja pojawia się w 3 osobie liczby pojedynczej, ponieważ wówczas do czasownika należy dodać końcówkę -s lub -es. W wyrazach takich jak ride, play, read, write, think wystarczy dodać końcówkę -s.

write- writes
read- reads
play-plays
think- thinks
ride-rides

Jeśli jednak czasownik kończy na -ch, -sh, wówczas nalezy dodać końcówkę -es
watches
washes
crashes
catches

Taką samą końcówkę otrzymają również czasowniki
goes
does

4. Osobny przykład , to czasownik have, który w 3 osobie ma formę has, o którym należy pamiętać.

I have a lot of books.

She has 2 dogs and a cat.

 

5. Przeczenia

Jeśli chcemy wyrazić przeczenie wówczas należy użyć słówka do ( w języku polskim go nie tłumaczymy) wraz ze słówkiem not. Tak jak w poniższym przykładzie:

I do not (don’t -forma skrócona) swim very well.

You don’t want to know this story.

Jeśli jednak musimy utworzyć takie zdanie w 3 osobie liczby pojedynczej, wówczas operator „zabiera” końcówkę  -s/-es od czasownika i przybiera formę does.

Susan doesn’t speak Spanish.

Paul doesn’t like tomatoes

Jak tworzymy pytania w Present Simple.

Aby utworzyć pytanie wystarczy na początku zdania dodać tzw. operator do , jak w poniższym przykładzie:

Do you drink water?

Do we need sugar to this cake?

Do they work for free?

Aby utworzyć pytanie w 3 osobie liczby pojedynczej, postępujemy podobnie jak to było w przeczeniach: operator „zabiera” końcówkę  -s/-es od czasownika i przybiera formę does.

She rides a bike really fast. –  Does she ride a bike really fast?

He works in a factory.  – Does he work in a factory?

Helen cooks the best chicken soup.  – Does Helen cook the best chicken soup?

 

6. Pytania szczegółowe w czasie Present Simple

Gdy jednak zajdzie potrzeba zadania bardziej precyzyjnego pytania, wówczas należy je zacząć od słówka lub zwrotu pytającego:

when- kiedy

why- dlaczego

where- gdzie

when- kiedy

how long

how often

how fast

Np.  When do you go to the gym?

Why do they behave like that?

Where does kangaroo live?

How often do you eat meat?

oto kilka ćwiczeń, dzieki którym mozesz sprawdzić , czy wszystko jasne 🙂

Present Simple- wybierz formę czasownika

W tym zestawie znajdziesz ćwiczenia, dzięki którym poprawisz umiejętność posługiwania się czasem Present Simple.
Jeśli chcesz wcześniej sprawdzić informacje na temat zasad jego stosowania, to zacznij tutaj.

 

 

Delikatnie po angielsku- czyli sztuka tworzenia eufemizmów

Język dżentelmenów naszpikowany jest sformułowaniami, które pomagają złagodzić wydźwięk niemiłej wiadomości. Anglicy są w tym po prostu dobrzy.Można śmiało pokusić się o tezę, angielskie eufemizmy to prawdziwe dzieła sztuki.

 

Często z tego powodu dochodzi pomiędzy naszymi narodami do nieporozumień, ponieważ my Polacy z kolei, cenimy sobie jasność przekazu i bezpośredniość. Bacznie słuchaj więc, co mówi do ciebie angielskojęzyczny kolega z pracy lub, co gorsza, szef, bo może się okazać, że mówi do ciebie zupełnie coś innego niż myślisz. Zanim przedstawię ci angielskie eufemizmy, dla porządku wstawiam definicję wg słownika.

Eufemizm – wg słownika języka polskiego, to: złagodzenie; wyraz, wyrażenie lub zwrot używany zamiast innego, którego chce się uniknąć ze względów obyczajowych, politycznych, religijnych itp., np. „zasnąć na wieki” zamiast „umrzeć”

Jak wskazuje sama definicja, eufemizm jest orężem stosowanym w dyplomacji. A skoro to Anglicy uczynili z tworzenia eufemizmów hobby, to nic dziwnego więc, że ich dyplomaci wygrali niejedną bitwę robiąc pół świata w balona. My raczej wolimy mowę bezpośrednią i łatwiej nam przypisać rolę mistrza ciętej riposty niż dyplomaty. Stąd też poznawanie angielskich eufemizmów jest jak odkrywanie nowego języka, a że jest to fajna zabawa, to przekonajcie się sami.

Oto przykłady sytuacji, w których używanie łagodnego języka jest konieczne.

Jeśli więc w barwnej perspektywie przyszłości przedstawianej przez szefa lub dział HR usłyszysz o: career change, albo ktoś zaproponuje ci career transition lub też dowiesz się, że planowana jest workforce imbalance correction , to bądź czujny(a) jak łasica, bo szykują się zwolnienia.

Jeśli zaś dało się odkryć luki w twoich umiejętnościach zawodowych, można to skwitować optymistycznym: there’s  room for improvement lub też there are still opportunities for further enhancements albo there still exist areas for continued development. Możesz również dowiedzieć się, że jesteś partially proficient , czyli tak nie do końca spełniasz wymagania stanowiska i wtedy bądź czujny/a jak łasica i wypatruj sformułowań z poprzedniego akapitu.

Drażliwe kwestie niedoboru pieniędzy również doczekały się kilku zgrabnych wymijających sformułowań. Gdy więc przyjdzie ci usłyszeć, że rozmówca jest  underresourced, lub economically disadvantaged lub też zmaga się z temporary (pojęcie bardzo subiektywne)  negative cash flow, to masz do czynienia ze spłukaną osobą, która grosikiem nie świeci i pilnuj się nim zostaniesz zaskoczony/a prośbą o pożyczkę.

Kłamiesz jak pies, tylko powiem ci to inaczej

 

Powrócę jeszcze do kwestii dyplomacji, która nierozerwalnie wiąże się ze słowem prawdomówność. W tym względzie Anglicy wypracowali sobie niezwykle zgrabny eufemizm. Tak więc jeśli zarzucamy komuś kłamstwo, najlepiej będzie to zrobić za pomocą zwrotu to be economical with the truth ,  lub też kwitując wypowiedź jako ethically challenged. Można też daną treść określić jako misstatement lub misspoke. Dyplomaci zwykle nie mówią o stokrotkach, a poruszają pasjonujące temata sztuki wojennej lub jej nieposzanowania. Drażliwe kwestie ofiar śmiertelnych wśród cywilów mogą być oznajmione jako collateral damage . Wyniszczenie zaś całego rejonu może zostać określone jako depopulated.

I jeszcze na zakończenie sytuacja, w której przyjdzie nam opisać czyjąś urodę, pozostając w zgodzie z własnym sumieniem. Zręcznym określeniem będzie remarkable inner beauty, lub such a lovely personality.

Eufemizmy są świetnym sposobem na wyrażanie poglądów, które nazwane po imieniu mogłyby być odebrane jako niegrzeczne. Pozwolą nam rozmawiać na tematy trudne, używając łagodnego tonu. Poznawanie nowych eufemizmów mnie osobiście dostarcza wiele radości i uczy jak rozmawiać, aby nie zniechęcić mojego słuchacza.

 

 

Linking words, czyli jak poprawić swój angielski w 10 minut.

jak poprawić swój angielski

Czy da się poprawić swój angielski szybko, łatwo i przyjemnie? Da się i to już za pierwszym razem. Wystarczy używać tzw. linking words, a wypowiedź nasza stanie się znacznie milsza oku i uchu.

Aspektowi temu poświęcono już dziesiątki, jeśli nie setki artykułów o nauce języka angielskiego. Nie mogło go więc zabraknąć i u mnie. Szczególnie dlatego, że sama uwielbiam kwiecistą mowę i przyznaję się bez bicia, czasami forma wypowiedzi robi na mnie większe wrażenie niż treść. oto sposób, jak poprawić swój angielski.

Linking words, connectors, concession words, transicion words – co to wszystko jest?

No, najogólniej mówiąc, są to spójniki, dzięki którym możemy połączyć dwa zdania lub wyrażenia , dzięki czemu dowiadujemy się czemu, kiedy, w jakiej kolejności coś się zdarzyło. Dzięki nim (concession linking words) możemy odnieść się do zdarzeń, które zdają się być przeciwstawne, a także poznać przyczynę i rezultat niektórych zdarzeń. To tyle słowem wprowadzenia teoretycznego.

Teraz jednak przejdę do bardziej przemawiających argumentów typu „co mi to da”.  Oj da i zobacz tylko co:

  • Wykorzystanie linking words wprowadza twoją wypowiedź na wyższy poziom, ponieważ ożywia wypowiedź. Spójrz tylko na przykład:

I was tired. I cleaned my house. –  wypowiedź ta niby jasna, ale jednak nie do końca. Zmęczona tym sprzątaniem czy czym innym? jeśli jednak wykorzystamy takie słówko jak although ( jednak, chociaż), to wypowiedź będzie i żywsza i jaśniejsza :

Although I was tired, I cleaned  my house. – Teraz to wiadomo, że nie była zmęczona sprzątaniem tylko już wcześniej taka była. No i jaka jest dzielna -była zmęczona, ale i tak posprzątała.

  • Wykorzystanie linking words znacznie podnosi jakość wypowiedzi, ponieważ przestajemy się kręcić wokół pojedynczych zdań, ich kolejności, a przez to jasności, a zaczynamy porządkować nasza wypowiedź i dodawać jej stylu.

Przykłady:

He is rich and he drives an ordinary car. Despite the fact that he is rich, he drives an ordinary car. Although he is rich he drives an ordinary car.

The audit report showed many inconformities. – Moreover, it showed incompetencies of many of our team members.

You broke the rules and you lied to me – Not only you broke the rules but also you lied to me. Albo: You broke the rules. Moreover, you lied to me.- dla podkreślenia, co było dla mnie gorsze.

He wasn’t prepared for this job, nevetheless we decided to give him a chance.

We couldn’t complete all required documentation and consequently, we were refused to receive permission.

Koniecznie zapoznaj się z tymi wyrażeniami, bo one  pomogą poprawić twój angielski już od pierwszego zapoznania się z nimi. Dzięki takim spójnikom twoje wypowiedzi staną się żywe, ułatwią relację z odbiorcami i uporządkują wypowiedź.

 

 

Jak zdać speaking

piszemy raport z audytu

Przygotowanie do egzaminów certyfikacyjnych FCE i CAE to spora praca, ale warta zachodu. I chociaż okupiona jest sporym wysiłkiem i dyscypliną, to jednak na koniec wieńczy ją certyfikat,który może otworzyć niektóre furtki w życiu. A już na pewno przygotowanie do niego otwiera parę klapek w głowie.

Ale sama nauka do egzaminu to jedno. Trzeba się również nauczyć jak skutecznie podchodzić do egzaminu, żeby zdać. ale od początku.

Oba egzaminy są bardzo do siebie podobne strukturą, ale różnią się oczywiście poziomem. Struktura owa to 4 części:

Speaking- 60pkt

Reading and Use of English-42pkt i 28pkt

Listening-30pkt

Writing-40pkt

Jak się przygotować do części ustnej

W każdym szanującym się podręczniku z testami próbnymi na pierwszych stronach znajdziesz obszerny opis, jakie zadania występują i jak są punktowane. Nie omijaj tej instrukcji, tylko uważnie się w nią wczytaj, bo dzięki niej możesz opracować pewną strategię. Ja na przykład , wiedziałam, że moją piętą achillesową będzie cała sekcja reading ( gdyż łatwo mnie wyprowadzić w pole) i listening ( gdyż słabo słyszę na jedno ucho, a jako skończony gamoń nie zgłosiłam tego wcześniej i musiałam uczestniczyć razem ze wszystkimi, którzy nie zgłaszali problemów ze zdrowiem). Postanowiłam, że postawię na speaking i writing. Jakże słuszna była to decyzja!

Co tu dużo gadać- egzaminy ze speakingu mają dość ograniczone możliwości manewru, a to oznacza, że są przewidywalne. Trzeba to wykorzystać, by życie stało się łatwym , a wszystkim żyło się dobrze. Przerobiłam więc kilkanaście zestawów ilustracji i diagramów do dyskusji w następujący sposób:

  • przygotowałam dość długą listę sformułowań niezbędnych przy opisach ilustracji
  • dodałam listę wyrażeń wykorzystywanych w dyskucji ( in my opinion, don’t you agree? itp)
  • dorzuciłam kilka przykładowych zdań typu conditionals
  • dla pewności dodałam sobie dwa trzy przykłady zamykające moją wypowiedź ( tak, aby nie wybrzmiała na koniec cisza)
  • parę sympatycznie brzmiących, górnolotnych słówek też nie zawadzi 🙂

I tyle wystarczy. Jeśli przy użyciu przygotowanej listy poćwiczysz wypowiedzi na kilkunastu zestawach,to to powinno dać ci duże prawdopodobieństwo że zdasz i to na bardzo bezpieczną ocenę.

I nie ma nic złego w tym, że przygotujesz się do tego egzaminu na  gotowcach.  Życie i tak zweryfikuje twoje zdolności komunikowania się z innymi i nawet certyfikat ci w tym nie pomoże jeśli nie masz talentu do rozmów z ludźmi, a na potrzeby egzaminu warto się nauczyć.

To wchodzimy na egzamin

Drugim ważnym elementem jest aby nie przygotowywać się mówić od początku do końca wyuczonych treści. Chodzi jedynie o przygotowanie się do pewnego stylu wypowiedzi jeśli przygotujesz gotowe wypowiedzi i będziesz je recytował to egzaminatorzy spostrzegą się w mig że brzmi to nienaturalne.Lepiej więc tego nie robić, bo chociaż nie ma za to punktów ujemnych, ale może to zrobić złe wrażenie na egzaminatorach. I ostatnia rzecz, niezwykle istotna to to, że nikt nie sprawdza czy mówisz prawdę, czy kłamiesz. Nie ma to związku z twoim egzaminem. Sprawdzana jest wiedza z zakresu języka i umiejętność jego wykorzystania, a nie czy odpowiedzi są prawdziwe. Jeżeli więc mówisz na jakiś temat, który nie do końca  ci odpowiada- na przykład, jakie ciekawe miejsca możesz pokazać w swoim mieście, a ty mieszkasz w małej dziurze, to wówczas możesz pokonfabulować. Ostatecznie chodzi o sprawdzenie swoich umiejętności językowych.

Bardzo ważny element tej części egzaminu to to, że egzamin  ustny zdawany jest w parach, a więc wejdzie z tobą jeszcze inna osoba, prawdopodobnie obca, i istotnym jest, abyś zupełnie nie stresował(a) cudnymi wypowiedziami swojego towarzysza(szki) niedoli. Nam zdającym wydaje się, że kolega/koleżanka mówi znacznie lepiej od nas i właściwie nie wiadomo co ja tu robię. To jest bardzo subiektywne spojrzenie na sprawę dodatkowo podsycone stresem. Po prostu rób swoje i będzie ok. Zresztą, Cambridge sam wyjaśnia to następująco: Ocena oparta jest na indywidualnym wystąpieniu, a nie w porównaniu do drugiego kandydata. U kandydatów ocenia się ich umiejętności językowe, a nie osobowość inteligencję, czy wiedzę o świecie. Jednakże kandydaci muszą wykazać umiejętność prowadzenia konwersacji i reagowania w sposób adekwatny.

Niech nie peszy cię również fakt, że w sali egzaminacyjnej zastaniesz dwóch egzaminatorów. Jeden będzie przeprowadzał egzamin, drugi zaś, jako obserwator, będzie robił notatki z uwagami ( czyli, czy po kolei spełniasz kryteria i w jakim stopniu). I to w zasadzie wszystko, co powinieneś wiedzieć o speakingu.

Speaking -Co jest oceniane i za ile konkretnie

  • Speaking – egzamin z mówienia- zabiera ok 15 minut i można na nim zarobić 60 pkt max. Oceniane są:
  • Grammar and Vocabulary na max. 10 pkt
  • Discourse Management – max. 10pkt.
  • Pronunciacion -max 10pkt
  • Interactive Communication – max. 10pkt
  • Dodatkowa ocena za całokształt i może ona wynieść max. 20 pkt.

Wniosek z tego taki, że w ciągu 15 minut można rozbić bank 60 pkt mówiąc, podczas gdy z czytania ( przypominam: ok 2000-2500 słów) można ich dostać zaledwie 42 max.  Sami zdecydujcie, jak ustalacie strategię.

A teraz obiecana lista zwrotów przydatnych podczas speakingu:

 

 

 

 

 

 

 

 

Nigdy nie nauczę się angielskiego – i inne argumenty

nie nauczę się angielskiego

Nie nauczę się angielskiego, bo …  To dziwne, ale często sami sobie odmawiamy możliwości samorozwoju. Podamy setki uzasadnień dlaczego nie zasługujemy na coś, albo dlaczego nie jesteśmy zdolni czegoś dokonać.

W rozmowach ze znajomymi i nie tylko stosunkowo często słyszę takie oto tezy:

  •  nie nauczę się angielskiego, bo jestem za głupia ( ciekawe, że nigdy nie usłyszałam takiego argumentu od faceta)
  • uczę się tego angielskiego, ale nic z tego, bo nie mogę mówić -no nie potrafię się przełamać
  • a ja się uczę tyle lat i ciągle zaczynam od zera, bo te kursy to takie nudne, że p roku rezygnuję, a potem jestem w punkcie wyjścia

Czasami to się zastanawiam, co sensownego mogę na to odpowiedzieć, żeby nikogo nie obrazić, a jednocześnie nie skłamać. Może więc odpuszczę odnoszenie się do tych argumentów i powiem po prostu, że są fałszywe. A teraz na spokojnie wyjaśnijmy sobie, z czego bierze się wszelki opór przed nauką ( angielskiego, czy czegokolwiek innego) .

Jak odróżniam cel i szczere postanowienie od mrzonki

Jak się tak zastanowić, to każdy projekt, który chcemy wykonać zaczyna się od celu- wyznaczamy sobie jakiś cel, np. uszyję sukienkę, odwalę sobie salon tak pięknie jak z katalogu, kupię sobie kabrioleta, nauczę się angielskiego. Tu świetnie, jeśli pojawi się uzasadnienie naszego celu, czyli: dlaczego tego chcesz? No, możliwe odpowiedzi: bo jak wyskoczę w tej kiecce, to Kaśce oko zbieleje, bo przestanę się wstydzić za ten salon i wreszcie w chacie będzie pięknie, bo w takim kabriolecie poczuję się sobą, bo angielski jest mi potrzebny do dalszego rozwoju.

Potem, jak już wiemy dlaczego tego chcemy, to główka zaczyna pracować, jak tego dokonać. O, i to jest cenny sygnał, bo jeżeli ustalamy sobie cel, a zaraz po nim nie pojawi się pytanie: ” to co teraz trzeba by zrobić, żeby sprawę popchnąć do przodu”, to znaczy, że nie mówimy o celu, a o mrzonce. I z drugiej strony – jeśli nigdy nie wpadło ci do głowy pytanie o tym, jak zamierzasz tego dokonać, to to coś nigdy nie było twoim celem. I to oznacza, że sprawa umiera na tym etapie i po ptakach. Więc wracając do początku, jeśli argumentujesz coś, że jesteś niedysponowany umysłowo, aby nauczyć się języka, albo że nie umiesz mówić po angielsku, lub też uczysz się w kółko tego samego i nie możesz przejść do wyższego poziomu, to po prostu zadaj sobie w duszy uczciwie pytanie, czy naprawdę chcesz się nauczyć.

A co, jeśli to jest szczere postanowienie, a tego nie robię

Miałam kiedyś taki trudny czas w życiu, kiedy bez względu na to, co postanowiłam nie mogłam tego zrobić, bo momentalnie czułam się koszmarnie zmęczona i albo zasypiałam od razu ( i budziłam się jeszcze bardziej zmęczona). Nie potrafiłam zrobić nic sensownego, ani również nic zapamiętać. Zaczęłam się podejrzewać o poważne choroby, bo symptomy były mocno niepokojące. Być może i Ty obserwujesz podobne zachowania. Mnie to minęło, ale nie tak samo z siebie. Po prostu, dzięki lekturze książki „Nawyk samodyscypliny”, doszłam do wniosku, że lepiej zacząć od realizacji maciupkich kroków, niż planować duże zadanie, bo podświadomość odrzuca je już na etapie przemyśleń. Suma małych zadań daje całkiem niezły rezultat na koniec i chociaż wydaje się to żmudne i nudne, to koniec jest naprawdę satysfakcjonujący.

Gdyby autor(ka) słów z początku tego artykułu zamiast zaczynać w kółko kurs w tym samym poziomie i ciągle z niego rezygnować uczyła się małymi porcjami, ale jak ten żółw – ciągle do przodu, to dziś mówiłaby po angielsku jak szalona. Ale cóż, może za rok znów zacznie w tym samym punkcie. A czas ucieka…